Lepiej nie udawać kogoś kim nie jesteśmy – o byciu publicznym z Danielem Bordmanem.

Wkrótce kolejny odcinek podcastu Cały Ten Biznes. Będzie to rozmowa o „byciu publicznym” z Danielem Bordmanem.

Daniel opowiedział, dlaczego prowadząc prezentację lepiej nie udawać kogoś kim nie jesteśmy. Będzie też o tym jak to zrobić. A spotkanie rozpoczęliśmy od rozmowy o znaczeniu głosu w komunikacji.


Poniżej fragment naszej rozmowy. Zapisz się do newslettera, wyślę Ci wiadomość o premierze odcinka.

– Daniel co zrobić, żeby wypaść dobrze podczas prezentacji?

Co to znaczy właśnie „wypaść dobrze”?  Czy to znaczy, że mam mówić głośniej, czy znaczy, że mamy mówić z większą intonacją. Czy to znaczy, że mamy mówić z dopasowaniem do drugiego człowieka? Czy to znaczy, że mam mówić dźwięczniej, czy uczyć się używać innego słownictwa. Jeśli tak, to tu zaczynamy przechodzić już w inne trochę inne obszary. 

To jest takie nieprecyzyjne, że jak dopiero sprecyzujemy, to się okaże, że będzie można dobrać odpowiednie narzędzia. I sposoby do tego, żeby ten cel zrealizować. 

Jeśli ktoś ci mówi, że jesteś postrzegany jako chaotyczny, jako ktoś komu ludzie nie ufają, to może na przykład bardzo skracasz samogłoski. I kiedy mówisz to te samogłoski są bardzo nierównomierne ułożone, akcenty są mniej równomierne. Jak ktoś cię słucha, to sam zaczyna się denerwować.
Gdybyś dłużej mówił czyli wolniej to wtedy będzie to inaczej wpływało na osobę, z którą rozmawiasz.

I to jest jeden taki techniczny aspekt, nad którym można pracować.

 – Sam pamiętam, że jedna z cenniejszy wskazówek na temat mojego głosu dotyczyła urywania końcówek wyrazów. Druga dotyczyła opadającego tonu głosu wraz z końcem wypowiedzi. 

Powiedziałeś o dwóch rzeczach. O tym, że obcina się końcówki. Faktycznie obserwuję to bardzo często. I też nie demonizując, teraz nie chodzi o to, że każdy z nas fantastycznie i cudownie, najpiękniej na świecie mówił i dokładnie wszystko wypowiadał, bo taki świat nie jest. Ja jestem bardzo dużym realistą. Natomiast jeżeli jest tak, że ktoś większość tych końcówek zjada, to wprowadza to lekkie zamieszanie do komunikacji. Utrudnia to zrozumienie drugiej strony. To jest jedna kwestia.

A ta druga kwestia, o której mówiłeś to jest intonacja. I to jest właśnie niezwykle, że ta intonacja powoduje, że po części możemy kogoś bardziej lubić.

Jeśli ja będę kończył zdania opadające to mój głos trochę będzie smutny. Będę mówił na przykład jeszcze trochę niżej albo wolniej. Zaraz możemy sobie pomyśleć, że wpadniemy w jakiś smutek. Więc w jakiś sposób możemy też pływać i na swój stan psychiczny i stan psychofizyczny drugiej strony. Ta świadomość to jest pierwszy krok do tego, żeby wiedzieć co można zrobić.

Chociaż można robić, ale nie trzeba. Bo też już jako psychoterapeuta wiem, że każda emocja jest potrzebna i warto przeżywać bardzo różne stany emocjonalne. Natomiast powinno się je zauważać.

Jak wygląda praca nad rozwojem głosu?

Głos jest bardzo wielowymiarowy. Nie tylko w aspekcie samego dźwięku, ale także myśleniu o głosie. Nawet kiedyś rozmawialiśmy, o tym że jak jesteś zmęczony, to w głosie też to słychać. Jak nie chce ci się czegoś zrobić lub jeśli masz entuzjazm i wierzysz w coś, to też to słychać w głosie.

To są właśnie te wymiary, kiedy nasza psychika i ten nasz dobrostan – lub jego brak, wpływa na to jak jesteśmy odbierani, co ludzie o nas myślą. 

Chociaż nie mamy wpływu na to co konkretnie o nas pomyślą, to mamy wpływ na to jak my czujemy się sami ze sobą. I pośrednio na to, jak czujemy się z innymi ludźmi.
I jak inni się czują z nami, więc nie jest to jednowymiarowe. Głos to jest technika. 

Czyli możemy sobie popracować nad samą techniką i popracować sobie nad naszym ciałem. Poprzez nasze ciało właśnie ten głos wydobywamy. Bardzo ważną rzeczą jest też nasza psychika i to jak czujemy się, jak myślimy o sobie, jak myślimy o innych ludziach. Słychać to w naszym w głosie.


Wkrótce cała rozmowa w podcaście.

bordman.pl – mój gość Daniel Bordman